poniedziałek, 29 lutego 2016

Teraz! Teraz!! Teraz!!!


 Teraz!! Teraz!! Teraz!!



  1. Zaczynamy od teraz, od jutra można nigdy nie zacząć :P
  2. Wyznaczamy sobie drobne cele, takie do osiągnięcia, żeby się za szybko nie zniechęcić.
  3. Robimy sobie zdjęcia, żeby mieć porównanie za jakiś czas.
  4. Dobrze też zrobić podstawowe badania, nawet jeśli wyjdą ok, to będzie do porównania za kilka miesięcy jeśli mamy sporą nadwagę, czy się coś poprawiło. Poziom witaminy D, bardzo wiele osób, jak nie wszyscy mają jej niedobór. Nie jest to tylko witaminą zapobiegająca krzywicy czy osteoporozie. Są badania na to, że osoby, które mają prawidłowy poziom witaminy D w organizmie szybciej pozbywają się zbędnego tłuszczyku, niż osoby, które mają niedobór. Podstawową morfologię, no może z cholesterolem, ciśnienie tętnicze. Dobrze też zrobić analizę składu ciała, w co lepszej aptece można to zrobić, albo u dietetyka, ale tam już odpłatnie niestety.
  5. Jeśli nie mamy, kupujemy miarę i wagę. Niektórzy uważają, że waga nie potrzebna, a ja uważam, że nie potrzebna jest tym, którzy budują masę, albo mają nie wiele do schudnięcie, jeśli ma się dużo, tak jak ja to waga pomaga kontrolować postępy w diecie.
  6. Mierzymy obwody: szyja, biceps, biust, talia, w pępku, biodra, uda i łydki. Może się wydawać, że bez sensu np szyja czy łydki, ale jak zaczniecie tracić centymetry to zobaczycie, że ma to sens i będziecie zdziwieni, jak zobaczycie ile ubywa w obwodzie szyi :) Wszystko skrupulatnie notujemy, ja to robię co tydzień.
  7. Jak się da to wprowadzamy ruch, na początku jest ciężko, ale trzeba się przemóc i działać, choćby 15 minut, a potem coraz więcej, aż dojdziemy do godziny przynajmniej 3 razy w tygodniu. Co wcale nie jest takie łatwe, 
  8. Zaczynamy małymi krokami, ja zaczęłam od ustawienia sobie przypomnienia na godziny posiłków, zmienienia dotychczasowego trybu odżywiania na zdrowy, na początku wcale nie patrzałam na ilości a waga i tak spadała. Na początku może się wydawać, że albo jemy, albo robimy coś do jedzenia, ale to minie.
  9. Szklanka letniej wody z cytryną na czczo, są też zwolennicy ćwiczeń z rana na czczo, ale jakoś nigdy mi się nie udało, może to kwestia silnej woli. 
  10. Jeśli kupujemy ubrania bo zapisaliśmy się na siłownie, to na początek nie kupować jakichś oryginalnych, drogich bo nie wiadomo ile się wytrwa w postanowieniu ćwiczeń, buty sportowe, leginsy i t-shirt wystarczy, no i oczywiście litrowa woda, ale mi zwykle było to za mało bo jak tylko wchodziłam na bieżnię zaraz chciało mi się strasznie pić. Co normalnie nie miało miejsca.
  11. Dobrze dołączyć do jakiejś grupy wsparcia, na fejsie jest ich sporo. 
  12. Ustalamy jeden dzień mierzenia i ważenia. U mnie jest to akurat sobota, ale wszystko jedno który, tylko nie częściej się ważymy niż raz w tygodniu żeby wyniki były wiarygodne.

Lista potrzebnych rzeczy: miara, waga, długopis, notes, ubrania sportowe, bidon.
Garnek do gotowania na parze, to mój podstawowy sprzęt prowadzący do wymarzonej sylwetki. Trzeba się przyzwyczaić bo potrawy mają inny smak, ale za to mają dużo więcej witamin. Jem nawet ziemniaki, co do których zdania są podzielone. Jedni uważają za grzech samo patrzenie na nie podczas redukcji. Ja uważam, że żeby schudnąć zdrowo i nie stracić motywacji nie można wszystkiego wyrzucać z diety, a tym bardziej, że wielu nie wyobraża sobie życia bez ziemniaków. Nie dosalam!!! Jutro wstawię listę rzeczy na dobry początek, od czego zacząć, żeby było łatwiej.
Zawsze byłam gruba!! Stawałam przed lustrem i myślałam sobie fuuu, jak ja wyglądam. Kupić sobie ładne spodnie graniczyło z cudem, a w sumie nie graniczyło, to był cud, a raczej nie możliwość. Powtarzałam sobie tyle kobiet schudło, ja też mogę, od jutra. Dzisiaj się jeszcze najem, ostatni raz a od jutra dieta. Jutro to samo, po jutrze znowu. Ciężko się zabrać. Ja lubię jeść, lubię słodycze, ale chciałabym też lubić siebie, a to niestety w moim przypadku nie idzie w parze. Na pewno wielu ludzi tak ma chcę, ale nie mogę. Takim punktem przełomowym było to, jak oznajmiłam mężowi, że się odchudzam a on po prostu się wyśmiał. To taki policzek był dla mnie, że aż się zagotowałam w środku. Ja nie dam rady?? Ja?? Ja Ci jeszcze pokażę!!! Właśnie, że dam radę, taka wściekła byłam ze dwa tygodnie i dwa piękne tygodnie na diecie. Ładny spadek wagi, ładna motywacja.
Joł, jestem Marionetka i mam nadwagę :P Walczę!!  Nadwaga, zmaga się z nią tylu ludzi, że jak pada hasło "odchudzam się" to już nikogo nie dziwi. Jednym się udaje, innym nie. Mi się udawało kilka razy, aleee.... Zawsze jest jakieś. Udawało się na chwilę, bo stosowałam głodówki, zero ćwiczeń. Pamiętam kiedyś jak stosowałam jakąś rygorystyczną dietę, byłam taka głodna, że przypalone z zewnątrz udko, ledwo upieczone w środku, smakowało mi jakby to było danie z najlepszej knajpy. Do tej pory śmieję się z tego jak szybko je jadłam. No, ale byłam wtedy młoda i głupia bo miałam zaledwie 18 lat. Po niecałym roku waga wróciła. Mogę powiedzieć, że i tak miałam mega szczęście bo wróciło tylko to co zgubiłam.